B.e.s.t. w Poznaniu oczami Zbychowca
gru/090
Jak zwykł mawiać Konfucjusz:
Podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku.
W przypadku bestowych wyjazdów podróż zawsze zaczyna się od kroku w stronę Dworca Głównego we Wrocławiu, a konkretnie pod restaurację McDonald’s (ponoć doskonały punkt orientacyjny). Tak też było i tym razem.

Gdy tylko zebraliśmy się do tzw. kupy, ruszyliśmy żwawym krokiem na peron, by tam wsiąść do pociągu pośpiesznego “Hetman”, który zabrał nas do stolicy Wielkopolski. Podróż nie dłużyła się zbytnio dzięki temu, że spędzaliśmy ją w doborowym bestowym towarzystwie!
Pierwszy wieczór pobytu w Poznaniu spędziliśmy pod znakiem planowania dnia następnego (rzecz jasna nad planem miasta)….

….oraz ożywionych dyskusji na kluczowe tematy związane z ludzką egzystencją.

Rano, z nieskrywaną radością, wyruszyliśmy na podbój miasta!

Oczywiście z ważnymi 15-minutowymi biletami poznańskiego Transportu Miejskiego!

<biiip>
Niektórym pogoda wyraźnie dokuczała
. Pomimo to jednak cała bestowa drużyna szła na spotkanie z poznańskimi atrakcjami śmiało!

Trzymaliśmy się oczywiście planu doskonałego Dominiki…

…który zakładał między innymi zobaczenie słynnych poznańskich koziołków (swoją drogą nieco przereklamowanych).

B.e.s.t. – docieramy wszędzie! To hasło realizowaliśmy poprzez wizytę w Starym Browarze!

Skusiliśmy się również na słynny poznański specjał: Marcińskie Rogale (zwane też Marcińskimi Croissantami)

Oczywiście, z uwagi na sezon mikołajkowy, ze wszystkich stron atakowały nas chmary różnych “świętych”.

Poznań okazał się być najpiękniejszy nocą


Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
No comments yet.
Leave a comment
No trackbacks yet.