Strzeliły mi korki!

Student to istota, która zazwyczaj, a właściwie zawsze, cierpi na brak środków pieniężnych. Wynika to z ogromu czekających na nas wydatków, niektóre część z nich do zrealizowania na już, a niektóre mogą czekać… nawet do tygodnia!

Oczywiście, wielu wspierają regularne zastrzyki gotówki od rodziców, ale i one kiedyś się kończą. Następuje to, kiedy mamusia i tatuś stwierdzą, że przez 20 lat zdążyli wychować rozgarniętego, inteligentnego i zdolnego do samodzielnych decyzji delikwenta (lub delikwentkę), w związku z czym, należałoby zakręcić strumień comiesięcznego kieszonkowego. W drugim przypadku sami dochodzimy do wniosku, że oto nadszedł ten czas, kiedy trochę nam wstyd dzwonić do rodziców tylko wtedy, gdy w portfel jest niebezpiecznie lekki, a my czujemy nieprzerwane burczenie w brzuchu. Wówczas wpadamy na pomysł, że fajnie byłoby zacząć zarabiać na swoje potrzeby. To jest dopiero łatwy pierwszy krok, schody zaczynają się, kiedy rozważamy za i przeciw naszych potencjalnych sposobów na zarobienie fortuny albo przynajmniej kwoty, która wystarczy na codzienne przyjemności. Myślenie studenta jest proste – jak zarobić, ale się nie narobić? Meandrujemy po naszej pamięci i oto jest! Pomysł genialny w swej prostocie. Skoro dostaliśmy się na studia, to nauka przedmiotów szkolnych czy języków obcych, raczej nie sprawiała nam trudności, więc dlaczego nie wykorzystać tej wiedzy i nie zacząć przekazywać  jej innym (dużo młodszym albo nawet rówieśnikom)? Dokładnie tak ta koncepcja uderzyła we mnie i postanowiłam wcielić ją w życie.

Teraz udzielam korepetycji

Dla niektórych, naprawdę wybitnych jednostek, to zajęcie staje się główną pracą zarobkową. Także na naszej uczelni jest kilka osób, które dzięki marketingowi szeptanemu, pomagają zaliczyć trudniejsze przedmioty całym rzeszom studentów. Jednak w większości, szczególnie wśród studentów, to praca tymczasowa, dorywcza. Ja postanowiłam skupić się na trochę młodszej grupie klientów. Zawsze miałam dobry kontakt z dziećmi, więc to właśnie te prawie orły z podstawówki lub z gimnazjum staram się zainteresować nauką. Nie zawsze jest lekko, to naprawdę wyzwanie skupić uwagę kilku lub kilkunastolatka przez więcej niż 5 minut, na tym co się mówi. Warto odrzucić wszystkie reguły, z którymi w przeszłości my, a teraz te dzieciaki spotykają się w szkole. To przecież zajęcia, które, owszem,  mają na celu unikanie kolejnych jedynek ze sprawdzianów, ale też rozbudzenie pasji i pokazanie nowych sposobów na fakt, że rzeczy, których musimy się uczyć o dziwo! – czasami przydają się w życiu.

Czy to się opłaca?

Było o patetycznych celach, teraz zejdźmy na ziemię. Najczęściej Przeważnie odpowiadam: to zależy. Od ceny, która na początku nie może być zbyt wysoka, bo konkurencja jest duża. Podejścia – jeśli wałkowanie po raz setny tego samego jest dla Ciebie frustrujące, to chyba nie warto zaczynać. Stosunku do klienta –  jeżeli się sprawdzisz, jest naprawdę duża szansa, że za jakiś czas będziesz uczył braci, siostry, kuzynów. Od czasu reklamowania swojej oferty, na przykład początek roku szkolnego to nie jest jeszcze dobry czas. Dopiero miesiąc po, kiedy na pierwszych sprawdzianach wychodzi niewiedza z pewnych przedmiotów. Miejsce umieszczenia swojej reklamy jest trochę mniej istotne, warto ogłaszać się w każdy możliwy sposób – w Internecie (są specjalne portale zrzeszające oferty korepetytorów), w miejscowych sklepach, w lokalnych mediach, gdzie tylko przyjdzie nam do głowy. To dobre sposoby na początek. Gdy już zaczniesz, klienci będą znajdować się sami. Takie informacje szybko się rozchodzą i kolejni znajomi rodziców Twojego pierwszego ucznia, będą zainteresowani współpracą z Tobą, by przypadkiem nie zostać posądzonymi o niezbyt troskliwe dbanie o przyszłość swoich pociech.

Korepetycje są dobrym sposobem na zarabianie dodatkowych (przy jednym podopiecznym stosunkowo małych, ale przy kilku zbiera się już całkiem pokaźna sumka) pieniędzy. Szczególnie dla studentów pierwszych lat studiów, którzy mają znikome szanse na pracę w swoim zawodzie, a nie chcą stać za barem/zmywać naczyń/sprzedawać skarpet. Taka praca jest szansą na zdobycie doświadczenia w kontaktach międzyludzkich (a kontakty z tak młodymi ludźmi to naprawdę skok na głęboką wodę), impuls do ciągłego powtarzania i doskonalenia wiedzy (na przykład w zakresie języka obcego), a także solidny trening wyobraźni i kreatywności. Spróbuj, może to właśnie coś dla Ciebie.

Anna Malek

Dodaj komentarz