Sorry, taki mamy klimat

Pewnie już od najmłodszych lat każdy z nas jest karmiony tekstami w stylu za moich czasów. Tymczasem XXI-wiek w niczym nie różni się od pozostałych. Ba, śmiem twierdzić, że wciąż jesteśmy tacy sami, chociaż…

 To, co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro, będziesz miał dwa dni wolnego.

 Brzmi obiecująco, prawda? W końcu takie naginanie czasoprzestrzeni musi być bardzo interesujące, a skoro przy okazji możemy zyskać trochę czasu… Błąd! To tak, jakby stwierdzić, że stworzymy sobie ten dzień pomiędzy niedzielą a poniedziałkiem, żeby skutecznie odpocząć po weekendzie. Tymczasem ciekawe co by się stało, gdyby z takiego samego założenia wyszło MPK i jednego dnia odwołałoby wszystkie kursy na terenie miasta? Co by było, gdyby nagle zamknąć wszystkie przybytki dobra publicznego i odsyłać klientów z kwitkiem? Kiedy jednak mamy do czynienia z czasem konkretnej jednostki, to owa jednostka sama powinna zrozumieć, że takie „dwa dni wolnego”, to nic innego jak marnotrawienie czasu. Proponuję więc, aby zredukować naszą złotą myśl i przyjąć zasadę: To, co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj, będziesz miał święty spokój.

Pewnie, podcinajmy sobie nawzajem skrzydła!

Stop. Zatrzymajmy się na moment. Nawet jeśli YOLO jest takie fajne, jeśli tylko życie z imprezy na imprezę nie jest nudne, to wcale nie oznacza, że powinno ono być wyznacznikiem  przysłowiowego wiatru, który łapiemy w żagle. Robimy to sobie sami, rezygnujemy z marzeń w imię najprostszych rozwiązań, chowamy się pod płaszczykiem rzekomego spełnienia. Na koniec pozostaje nam już tylko… Samotność? Otóż nie! Pół biedy, kiedy podcinamy skrzydła sobie. Gorzej, jeśli samemu nic nie robiąc, dobieramy się do piór innych, a z piór już bardzo blisko do skrzydeł. Oczywiście, że nie pozwolimy komuś doskonalić się w tym, co uwielbia robić, bo przecież naszym obowiązkiem jest zbić go z pantałyku, zrównać z ziemią absurdu. Sorry, taką mamy mentalność.

 Sorry, co mnie obchodzi jakiś obcy facet, który od x czasu wącha kwiatki od spodu?!

 W dzisiejszych czasach dużo mówi się o tolerancji, a właściwie jej braku, ale ja się grzecznie pytam: jak można wspominać o czymś takim w obliczu coraz większej ignorancji kolejnych pokoleń?? I gdzie właściwie kończy się granica pomiędzy tolerancją a zwykłym absurdem? O czym my tu jednak mamy rozmawiać, skoro większa część społeczeństwa nie jest nawet zainteresowana tym, skąd pochodzi i z czym to się wiąże. Niech będzie chwała wielkim reformatorom, kiedy dowiaduję się, że Kopernik odkrył Amerykę, bo w takim razie Kolumb zapewne był astronomem, w dodatku kobietą. Czy w takim razie za kilka lat ktoś mi powie, że Ferdynand Magellan był czarny, pochodził z Afryki i biegał po lesie w sukience z liści, bo ktoś uzna, że chce być poprawny politycznie? Żeby przypadkiem nie został posądzonym o rasizm! Oczywiście nie mówię, że dwie powyższe sytuacje są analogiczne, ale moim zdaniem łączy je pewien malutki, drobniutki szczególik. Skoro najmłodszym brakuje dzisiaj świadomości historycznej, tożsamości narodowej, to co się zacznie dziać w przyszłości, jeśli pozwolimy im na tak ogromną ignorancję, jednocześnie wbijając do głów, że powinni być przede wszystkim poprawni politycznie? A historia kołem się toczy…

 Iniemamocna

Dodaj komentarz