„Polskie” media

Już od pewnego czasu miałem problemy ze zrozumieniem zasad, którymi rządzą się polskie media. Zawsze czułem, że nie podają informacji, które są naprawdę istotne dla obywateli i przyszłości kraju.

Skąd ten pomysł? Pomyślmy… Kilka miesięcy temu, gdy obecne przepisy o OFE były jeszcze przedmiotem debat politycznych, które uwzględniały także ideę przejęcia całości środków zgromadzonych w tychże funduszach (to nie żart – naprawdę brano pod rozwagę zagarnięcie akcji spółek giełdowych), prasa nic o tym nie pisała. To właśnie wtedy znany, a przez niektórych nawet lubiany Super Express opublikował artykuł Aniołku, dziś miałabyś drugie urodziny – tak dziś wyglądałaby Madzia z Sosnowca. Gdy obradowano o jednej z największych defraudacji w historii tego kraju, popularna gazeta żerowała na śmierci półrocznego dziecka. Nie jest to w żaden sposób obraźliwe. To po prostu stwierdzenie faktu. Gdy projekt ustawy był gotowy i poddawany debatom sejmowym, media informowały o…? No właśnie. O czym? O płonącej tęczy w Warszawie? W tej samej chwili w parlamencie dyskutowano nad zagarnięciem 100 miliardów oszczędności będących dorobkiem społeczeństwa. Bo deficyt. W tej samej Warszawie władze miasta postawiły publiczny szalet za prawie 5 milionów złotych. Bo warto. A wtedy sensacją była tęcza. To było najważniejsze dla Polaków, rzecz jasna zdaniem mediów. 6 grudnia minionego roku przegłosowany został akt prawny, którego głównym założeniem jest umorzenie zobowiązań Skarbu Państwa wobec OFE, czyli wobec obywateli Polski, którzy za pośrednictwem OFE byli właścicielami tychże obligacji. Zapewne odpowiednie instytucje państwowe arbitralnie zdecydują, że jednak pieniądze, które wiele osób odkładało latami, nie są ich prawną własnością i rząd może nimi dysponować wedle uznania. A o czym wtedy pisała kolorowa prasa? Co pokazywano w telewizji? Opady śniegu. Sensacją było to, że Polskę nawiedził biały puch. Zima zaskoczyła kierowców! Poważnie? ŚNIEG? W GRUDNIU? Przecież wiadomo, że Polska znana jest powszechnie z tropikalnego klimatu. Śnieg w grudniu to prawdziwy ewenement. To było ważniejsze niż zamach na OFE i oszczędności milionów ludzi. Widać nawet śnieg wiedział, czym grożą rządowe zapędy, gdyż w niecały tydzień spakował manatki i wyemigrował z Polski do Ameryki. Ale wielu z nas wciąż nie wie, jakie grożą nam konsekwencje. Bo i skąd? Środki masowego przekazu o tym nie mówią.

Jednak to były tylko poszlaki świadczące o tym, że dziennikarze mają inne pojęcie o tym, co jest ważne, aniżeli redaktor-amator z gazety studenckiej, taki jak ja. To wszystko wydało mi się po prostu śmieszne, ale nie podejrzane. Prawdziwą kroplą, która przelała czarę i skłoniła mnie do napisania tego artykułu, były informacje na temat znanego polskiego piłkarza, Roberta Lewandowskiego. Wiadomo, że 4 stycznia 2014 podpisał pięcioletni kontrakt z Bayernem Monachium, którego zawodnikiem zostanie 1 lipca 2014, po wygaśnięciu umowy z Borussią Dortmund. I oczywiście nic w tym złego. To, co było dla mnie zaskakujące, to sposób, w jaki massmedia o tym mówiły. To, że pan Lewandowski podpisał umowę z jednym z najbardziej utytułowanych klubów piłkarskich jest dużym sukcesem osobistym. Jednak reporterzy określili to wielkim osiągnięciem i sukcesem polskiej piłki nożnej. ŻE CO? Ogromnym triumfem dla Polaków ma być to, że pracują dla Niemców? Jako naród mamy być dumni z tego, że pracujemy dla innego narodu? Treść tego przekazu kazała mi zastanowić się nad tym nieco dokładniej. Czy polskie media naprawdę są polskie? Gdyby faktycznie były, nie kazałyby Polakom popadać w zachwyt, dlatego że mogą swoją pracą wzbogacać naszych zachodnich sąsiadów. Drugim co do wielkości wydawcą prasy w Polsce jest Wydawnictwo Bauer, należące do Bauer Media Group, z siedzibą w Hamburgu. Nie ma w tej chwili kiosku, który nie sprzedawałby w Polsce gazet niemieckiego pochodzenia, takich jak: Twój Styl, Chwila dla Ciebie, Życie na Gorąco, Bravo. To tylko niektóre z przykładów będących własnością niemieckich mediów. Zabrnijmy nieco dalej. Powszechnie znane Fakt, Newsweek, Forbes czy nawet portal Onet.pl należą do niemieckiego koncernu Axel Springer SE, który wydawał liczne magazyny o polskich obozach koncentracyjnych. Niemiecki tygodnik FOCUS (wydawany przez Axel Springer) opisywał polski obóz zagłady Bełżec. Właśnie w takich rękach są polskie media.

Jaki z tego morał? Miejcie własny rozum i nie ufajcie wszystkiemu, co przeczytacie w kolorowych pisemkach. Dobrym początkiem byłoby sprawdzenie, czy informacje, które tu podałem, są prawdziwe. Jeśli nie chcecie być okłamywani, musicie umieć sami oddzielać ziarno od plew. A im szybciej zaczniecie, tym lepiej.

Michał „Linux” Gulewicz

Dodaj komentarz