Okiem podróżnika – Barcelona

Dżdżyste, chłodne dni oraz środek zimowego semestru bynajmniej nie zniechęcają nas, podróżników, do wychylania głów poza cztery ściany naszych studenckich lokum. Wręcz przeciwnie – zamiast studiować prawidła ekonomii i czytać o niezwykłych podróżach w pierwszym lepszym wydaniu National Geographic, wolimy sami wziąć nogi za pas i, dopóki w innych zakątkach Europy wciąż jeszcze grzeje letnie słońce, przeprowadzamy research najtańszych połączeń lotniczych do… Barcelony.

P1100433res

Dlaczego Barcelona?

Zasadniczo w listopadzie optymalnym miejscem niezmuszającym nas do przepraw na zupełnie inny kontynent jest zachodnio-południowa Europa, gdzie mimo chłodnych nocy w dzień temperatura wciąż utrzymuje się powyżej 20 stopni Celsjusza.  Poza tym najchętniej wybralibyśmy się do miasta położonego nad morzem tudzież oceanem i zarazem na tyle interesującego, iż w wypadku skrajnego pecha, nawet w deszczowe dni, nie zanudzilibyśmy się na śmierć. Uwzględniając wszystkie powyższe czynniki, Barcelona prezentuje się znakomicie. Dodatkowo, będąc wybitnie studenckim miastem, oferuje nam po całym dniu zwiedzania multum możliwości odprężenia się w  najznakomitszych klubach.

Od czego zacząć?

Przede wszystkim od zakupu ekonomicznego biletu. Podróżnikom planującym wyjazd odpowiednio wcześniej z pewnością uda się zorganizować przelot poniżej 50 €. Tym zaś, którzy zdecydują się na wyprawę do Barcelony dopiero po przeczytaniu mojego artykułu, życzę sukcesu w przeszukiwaniu ofert „last minute”. W kwestii doboru tanich linii lotniczych polecam Ryanair (www.ryanair.com) – bezpośrednie połączenie Wrocław-Barcelona (Girona), ewentualnie Wizzair (www.wizair.com), zwłaszcza jeśli planujemy w drodze powrotnej przywieźć całą walizkę pamiątek. Niestety musimy pamiętać, iż tanie linie mają to do siebie, iż w razie niedostosowania się do ich wymogów regulaminowych stają się paradoksalnie drogie, dlatego też lepiej odpowiednio wcześniej przewidzieć jak bardzo powiększy się nasz bagaż powrotny. Powinniśmy szczególnie uwzględnić ograniczenia bagażu podręcznego, którego wymiary są skrupulatnie sprawdzane przed lotem przez obsługę. Dodatkowo do kosztów podróży musimy doliczyć przejazd z lotniska w Gironie  do samej Barcelony, który wyniesie nas ok. 28 €, jeśli zakupimy bilet w dwie strony.

Zakwaterowanie

Zapewne większość z nas nie należy do grupy szczęśliwców posiadających znajomych w Barcelonie. W takiej sytuacji pozostają tylko dwie opcje. Pierwsza z nich, ta dla nielubiących utrudniać sobie życia, to znalezienie taniego hostelu (zwłaszcza jeśli mamy na niego fundusze lub planujemy tylko weekendowy wypad). Najlepiej przez stronę Booking.com (www.booking.com), która jest zarazem porównywarką cenową umożliwiającą rezerwację internetową  najbardziej dogodnej dla nas opcji. Najtańszy nocleg będzie kosztować ok. 20-25€. Drugi scenariusz, dla dyplomatów gotowych zaryzykować nocowanie u nieznajomych, prowadzi nas do zarejestrowania się na stronie www.coachsurfing.com, która jest portalem społecznościowym zrzeszającym osoby oferujące darmowy nocleg podróżnym w zamian za wymianę kulturowo-językową. Jest to wbrew pozorom bardzo istotny szczegół, gdyż doświadczeni, szanujący się coachsurf’erzy z góry zaznaczają na swoim profilu, iż nie zamierzają być alternatywą dla bezpłatnego hotelu i bez ceregieli odsyłają z kwitkiem wszystkich próbujących zaoszczędzić właśnie w ten sposób. Istotne jest zatem przy redagowaniu podania wykazanie się otwartością na podzielenie się doświadczeniem podróżniczym i, przede wszystkim, potraktowanie coacha jak osobę, którą odwiedzamy, a nie swoistego recepcjonistę czy jedynie odźwiernego. Cała ta „zabawa” ma dodatkową dobrą stronę: jeśli zgramy się czasowo z planem dnia couchsurf’era, prawdopodobnie zaoferuje on nam oprowadzenie po najciekawszych zakątkach Barcelony, w tym takich, których nie wskaże nawet najlepszy przewodnik.

Najciekawsze miejsca

Rzecz jasna, atrakcyjność naszej listopadowej wycieczki zależy przede wszystkim od priorytetów wypoczynkowych podróżnika. Innymi słowy: powinniśmy jasno określić, czy stawiamy na całodniowe leniuchowanie na plaży, lansowanie się w najmodniejszych kawiarniach i nocne eskapady po barcelońskich klubach, czy może wolimy wykorzystać maksymalnie zasoby kulturowe tego niezwykłego miasta i co rano przezwyciężać naszego lenia z promiennym uśmiechem na twarzy. Decydując się na tę drugą opcję, niezbędne będzie przynajmniej wstępne naszkicowanie planu zwiedzania. W przeciwnym wypadku istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, iż zmarnujemy połowę naszego cennego czasu na przedostawanie się z jednego końca miasta na drugi i ostatecznie „pocałujemy klamkę” jednego czy drugiego muzeum. Oszczędzając Wam długich godzin przeszukiwania przewodników tudzież surfowania po Internecie, załączam subiektywny wykaz miejsc, które szczególnie polecam odwiedzić.

La Rambla – dla miłośników zakupów

Nie sposób nie trafić na ten malowniczy pasaż w samym centrum Barcelony łączący słynny Plaça Cataluña oraz pomnik Kolumba położony tuż nad zatoką morską. Stale zatłoczony stanowi raj dla turystów, jak i niestety również kieszonkowych złodziei, o czym lepiej pamiętać zwłaszcza podczas wieczornych spacerów. Poza różnorodnymi kioskami z pamiątkami czy tradycyjnymi słodyczami znajdziecie tu markowe sklepy odzieżowe, a także warte odwiedzenia Teatro del Liceu czy chociażby muzeum figur woskowych. Gorąco zachęcam również do przechadzki po bocznych uliczkach La Rambli, gdzie nie tylko odkryjecie, że upatrzona przez Was koszulka jest dwa razy tańsza niż ta, którą znaleźliście na głównym pasażu, lecz natraficie na naprawdę dobrej jakości kuchnię hiszpańską oferującą zarówno dania obiadowe, jak i skromniejsze przekąski – tapas. Jednym słowem jest to miejsce, do którego z pewnością powrócicie nie raz.

Museu de la xocolata – dla koneserów czekolady

Będąc w centrum miasta warto odwiedzić tę niezwykłą kawiarnię połączoną z muzeum czekoladowych figur. Co prawda, nie będzie to najtańsza czekoladowa przygoda naszego życia, jednakże z pewnością miejsce to zachwyci każdego, kto choć trochę potrafi docenić cukierniczy kunszt. Museu de la xocolata oferuje wszelkie rodzaje czekoladowych wyrobów. Począwszy od niewielkiej, ale za to treściwej filiżanki gorącej czekolady, poprzez kilkadziesiąt rodzajów pralinek, aż po duże nadziewane czekoladowe tablice. Jeśli jednak będziemy zainteresowani wyłącznie zwiedzeniem muzeum, to i tak nie wyjdziemy z pustymi rękoma, gdyż w cenie biletu otrzymamy małą tabliczkę oryginalnej gorzkiej czekolady.

El Park Güell – dla spacerowiczów

Przy sprzyjającej aurze polecam wybrać się do Parku Güell. Park zaprojektowany przez ikonę Barcelony – artystę-architekta Gaudiego – zachwyci zarówno miłośników oryginalnej architektury, jak i trzymających dobrą formę spacerowiczów. Idealne miejsce na romantyczne spacery we dwoje, jak również popołudniową przechadzkę ze znajomymi.

Sagrada Familia – dla znawców sakralnej architektury

Jedna z piękniejszych świątyń, symbol Barcelony. Wciąż w stanie budowy, niedokończone arcydzieło mistrza Gaudiego. Z pewnością jej wnętrze pełne kolorów oraz oryginalnych struktur zachwyci każdego, nie tylko miłośników sakralnej architektury.  Niestety zwiedzenie bazyliki (Sagrada Familia została konsekrowana przez papieża Benedykta XVI 2 lata temu na bazylikę mniejszą) uszczupli nasz budżet o 11€, jednocześnie pozwoli jednak na obcowanie z naprawdę wysokiej klasy architekturą oraz tajnikami tworzenia tak skomplikowanej budowli.

Camp Nou – dla zagorzałych fanów FC Barcelona

Camp Nou to mekka dla kibiców najbardziej rozpoznawalnego, obok Realu Madryt, hiszpańskiego klubu futbolowego. Muzeum założone prawie 3 dekady temu przez ówczesnego prezesa klubu, Nuñeza, pozwala nam obecnie na zwiedzanie 3500 metrów kwadratowych FC Barcelońskiej chwały.

El Tibidabo – coś dla ciała, coś dla ducha

Poszukiwacze najciekawszych atrakcji w Barcelonie nie mają łatwo: aby dotrzeć do jednego z najstarszych parków rozrywki w Europie (oferującym ponad 25 wyjątkowych atrakcji) oraz majestatycznego Temple Expiatori del Sagrat Cor trzeba pokonać najwyższy szczyt barcelońskiej Collseroli. Góra ta jest zdecydowanie miejscem wartym odwiedzenia, nie tylko ze względu na wyżej wspomniane uciechy dla ciała i ducha, lecz również umysłu. Po drodze napotkamy bowiem Obserwatorium Fabra oraz Centrum Nauki CosmoCaixa pełne intrygujących „wynalazków” zadziwiających nasze zmysły. Niestety zaliczenie wszystkich ciekawych miejsc na Tibidabo zajmie nam zdecydowanie więcej niż dobę.

El Poble Nou i Port Olipmic – dla fanów nocnego życia

Wyprawa do Barcelony bez wypicia przynajmniej jednego porządnie przyrządzonego mojito (np. w jednym z jej klimatycznych klubów) to wyprawa stracona. Oczywiście w mieście turystów i zakręconych studentów niezły bar czy dyskotekę można znaleźć na każdej ulicy, jednakże dla niezorientowanych w temacie, a chcących poczuć barcelońską zabawę nad brzegiem Morza Śródziemnomorskiego, proponuję dzielnice Poble Nou oraz Port Olimpic. To właśnie tam dzieje się najwięcej. Dla tych z Was, którzy woleliby wybrać się na konkretną imprezę w bardziej specyficznym klimacie niż standardowy pop, polecam przejrzenie repertuaru barcelońskich klubów na www.clubbingspain.com/eventos.php

Wyprawa

Wyprawa do Barcelony to jedna wielka przygoda, zwłaszcza jeśli wybieracie się tam po raz pierwszy i to zaledwie na kilka dni. Z pewnością zorientujecie się bardzo szybko, chociażby po przejrzeniu pierwszego lepszego przewodnika, że miasto to ze swoimi atrakcjami jest zupełnie nie do ogarnięcia w tak krótkim czasie, a język kataloński wcale nie ułatwi Wam kwestii porozumiewania się. Nie dajcie się jednak zwariować i pozwólcie sobie na odrobinę relaksu przed świąteczną gorączką oraz następującą po niej, zdecydowanie za szybko, sesją. Wykorzystajcie listopad, dopóki w pozostałej części Europy widać jeszcze pozostałości lata. ¡Buen viaje!

Aleksandra Kler

3 myśli na temat “Okiem podróżnika – Barcelona

  1. Polecam na Tibidabo wspinać się na własnych nogach i zrezygnować z kolejki, czy autobusu :), a w parku Guell szukać ustronnych miejsc gdzie można spotkać miejscowych artystów grających dla kilku osób 🙂

Dodaj komentarz