To źle, jak ktoś się gniewa, że jestem na świecie – recenzja

Świątynia. Dybuk – legendy żydowskie. – to najnowszy spektakl wrocławskiego Teatru Arka. Tym razem twórcy zmierzyli się z kwestiami dotyczącymi Holocaustu, tożsamości żydowskiej, ale przede wszystkim chyba szacunku do drugiego człowieka. Renata Jasińska ( reżyser przedstawienia) próbuje doszukać się odpowiedzi na trudne pytania związane z historią zagłady narodu żydowskiego, co miało dla niej wymiar po części osobisty.* Jednak w tym przypadku bardzo trudno jest je odnaleźć, a nawet, gdy to się uda – wypowiedzieć na głos. Przeważnie bowiem za bardzo to boli.

Scena została poszerzona o dodatkowy podest, wchodzący w przestrzeń widowni. Na całej jej przestrzeni już po wejściu do sali widzimy leżących ludzi. Są nakryci kartami papieru, na których wypisano fragmenty Tory. Jednak spod tych kart możemy widzieć ludzkie sylwetki ubrane w pasiaste stroje. Kilkoro ludzi przykrytych świętymi słowami. Ciała, jakby umarłe, na których pozostały słowa o miłości, wierze, prawdzie i wszystkich innych wielkich wartościach. Ale przynajmniej te słowa pozostały. W pomieszczeniu rozlega się dźwięk jadącego pociągu. Słyszymy jednolite dźwięki przesuwania się maszyny po szynach. Gdzieś błyskają jedynie światła mijanych lamp, jakby w oddali. Wokół odczuwa się potężną pustkę. Budzi to oczywiste skojarzenia.

W tej atmosferze przebiega całe przedstawienie. Symbolika kultury żydowskiej przeplata się nieustannie z elementami przywodzącymi na myśl rzeczywistość obozów zagłady. Do tematu reżyserka podeszła więc w sposób możliwie szeroki. Nie zapominając jednocześnie o uniwersalnych kwestiach związanych z tak prostym, a jednocześnie trudnym czasem w realizacji zjawiskiem, jak szacunek do drugiego człowieka.

Każda z postaci w tym przedstawieniu to właściwie osobna historia. Jednak każda pozostaje bardzo silnie osadzona w kontekście podstawowych praw jednostki ludzkiej, a właściwie prawa do życia bez strachu przed innymi, zwłaszcza tymi z najbliższego otoczenia.

Spotykamy tu Doktora Mengele ( Klaudia Lewandowska), bezwzględnego lekarza dokonującego eksperymentów na więźniach obozowych. Pozostali bohaterowie są więźniami. Każdy jednak ze swoją osobistą tragedią. Jednym z najbardziej wzruszających momentów jest rozmowa Sary ( wspaniała przez cały spektakl Agata Obłąkowska – Woubishet) i Dziewczyny z Jedwabnego ( Barbara Hładzio). Jest to moment zderzenia dwóch światów, oprawców i ofiar, którzy przez wiele lat żyli obok siebie. Podczas rozmowy pada bardzo ważne dla przedstawienia pytanie: Ile czasu potrzeba, by w konkretnym miejscu człowiek mógł się czuć jak u siebie ? Bez strachu, lęku, poczucia odrzucenia… Zwłaszcza jeśli to miejsce współtworzył od wielu pokoleń.

Świątynia (…) posiada piękną oprawę dźwiękową. Wzruszająco zaśpiewane żydowskie pieśni i charakterystyczna dla tej kultury muzyka są niewątpliwym atutem przedstawienia. Reżyserka na wiele pytań nie odpowiada wprost, jednak wnioski wydają się często oczywiste. Bo przecież wszyscy wiemy, jak nie wolno postępować. A odpowiedź na pytanie: dlaczego zatem …? wydaje się nie mieć oczywistego kształtu, zwłaszcza w kontekście wydarzeń o jakich mowa w Świątyni (..). Niezrozumienie powodów pozwala tu zachować nadzieję, że człowiek jednak potrafi być dobry.

Paulina Chrzan

* sama reżyserka poinformowała, że jej mama trafiła do obozu zagłady

Światynia. Dybuk – legendy żydowskie., Teatr Arka, Wrocław
Premiera – 29 stycznia 2011 r.
Scenariusz – Jarosława Makus, Renata Jasińska
Reżyseria – Renata Jasińska

Dodaj komentarz