Ty downie

Xelaa

Jedno z częstszych „podstawówkowych” wyzwisk. W emocjach czy nie, często rzucany epitet „jaki down” gości zarówno na imprezach, jak i w codziennym, nie tylko młodzieżowym życiu. Czy jednak ktokolwiek zastanowił się, czy osoby posiadające o jeden chromosom więcej niż my, „normalni”, są odpowiednim obiektem do porównań, żartów czy wręcz obelg?

Osoby z Zespołem Downa czy też trisomią 21, bo tak brzmią pełne nazwy tej choroby, posiadają wspomniany już wcześniej dodatkowy chromosom (tzw. chromosom 21). Poprzez swe istnienie i zarazem brak partnera (bo chromosomy zwykły występować parami) jest przyczyną problemów rozwojowych. Płaski profil twarzy, migdałowate oczy – to jedne z wielu cech, które pozwalają nam rozpoznać osobę chorą. Mimo iż Zespół Downa należy do zespołu chorób genetycznych, to w znacznym stopniu objawia się zaburzeniami intelektualnymi. Niepełnosprawność intelektualna jest przypadłością szczególną. Poprzez swoje powiązanie z dysfunkcją narządu, który to nadał naszej populacji zaszczytne miano homo sapiens, czyli mózgu. To on daje nam „wyższość”. Nad zwierzętami! W żadnym wypadku nie osobami, który ten oto mózg mają nieco mniej rozwinięty.

Ostatnimi czasy temat ogólno pojętej niepełnosprawności przestał być tematem tabu. Jesteśmy świadkami coraz częstszego traktowania osób z problemem w sposób normalny. Mam tu na myśli akcje typu „Niepełnosprawni Pełnosprawni w pracy”, czy chociażby portal ipon.pl. Choć kierowane są one głównie do osób nie w pełni sprawnych fizycznie, to nie możemy zapominać i o tych drugich, bo przecież poświadczenie z ZUS-u mają identyczne (różniące się jedynie stopniem niepełnosprawności). W pierwszych tygodniach grudnia na łamach prasy pojawił się również bardzo trudny temat seksualności niepełnosprawnych ( tu polecam wywiad z prof. Stanisławem Kowalikiem –Gazeta Wyborcza z 13.12.2010).  Co więcej, odbyła się konferencja dla studentów w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej we Wrocławiu (13.12.2010), w której wzięli udział między innymi specjaliści tacy jak: prof. Stale Einarsen (Uniwersytet w Bergen, Norwegia), prof. Bogdan Wojciszke (Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej), prof. Eugenia Mandal. Dyskutowano na temat przeszkód, jakie niepełnosprawni muszą pokonywać na drodze do życia seksualnego, nie mówię tu o udanym, ale o jakimkolwiek.

Moim celem jednak nie jest wymienienie akcji pozarządowych, czy też nazw domów samopomocy, ale poruszenie tematu, jak my, ludzie młodzi, odnosimy się do problemu szeroko pojętej odmienności, z naciskiem na niepełnosprawność intelektualną właśnie. Wspomniany już nagminny zwrot „ty downie” nie wydaje się być podłożem jakiegokolwiek problemu – przecież to tylko żarty, tak?

Ale dlaczego w takim razie w żargonie szkolnym czy, co gorsza, uniwersyteckim nie żartuje się na temat osób na wózku inwalidzkim, chorych na stwardnienie rozsiane czy białaczkę? Bo to poważne choroby! Tak, choroby, dokładnie tak samo jak Zespół Downa czy autyzm. Szczerze zachęcam do poznania tych ludzi. Konfrontacja z kimś, kto nie jest w pełni zdrowy umysłowo bywa niełatwa. Jednak może to być znakomity egzamin dla własnego „ja”. Pokaż na co Cię stać, zdobądź niepowtarzalne doświadczenie – otwórz się na niepełnosprawnych. Ktoś krzyczy, pluje, dziwnie podskakuje… bawi Cię to? Po prostu wyjdź! Praca z ludźmi niepełnosprawnymi intelektualnie to nie lada wyzwanie. Naprawdę dobry terapeuta to rzadkość, dlatego dla nich właśnie wielki respekt (jak i dla wszystkich wolontariuszy). Kontakt z upośledzonymi dziećmi czy też dorosłymi to coś magicznego. Ich niezliczone talenty sprawiają, że czasem trzeba podnosić szczękę z podłogi, a czasami na tej samej podłodze znajdą się też łzy wzruszenia. Ludzie, dla których emocje to podstawa wyrazu osobowości, a zakłamanie to jedna z ostatnich cech charakteru, są warci poznania. Przebywając z nimi uczymy się czasem banalnych, ale zabójczo istotnych życiowych prawd…

Zwracam się z apelem do wszystkich. Nie mówię o pognaniu w tej właśnie chwili do jakiegokolwiek ośrodka, zatrudnieniu się tam i, jakże ogromnym, czerpaniu nauk od niepełnosprawnych. Zachęcam po prostu do otworzenia dla nich serc i do najnormalniejszego w świecie niebycia obojętnym! A jeżeli to za trudne, to polecam zmniejszenie swojego słowniczka o zwrot „ty downie”. Jeśli jednak ktoś „normalny”, acz ograniczony zwróci się tak do nas… podziękujmy za komplement!

Dodaj komentarz