Dziesięć rzeczy, które chcielibyście wiedzieć o Moskwie, ale baliście się zapytać

Aldona Chyb

Studium Języków Obcych

Kolejna już wschodnia wyprawa studentów i pracowników UE za nami. I znowu dzięki niezastąpionej pani Marii Niemczyk ze Studium Języków Obcych kilkanaście osób zakochało się w Moskwie! Poza tym obiecująco zapowiada się współpraca naszego uniwersytetu z nowym rosyjskim partnerem – Moskiewskim Instytutem Energetycznym (MEI). Studenci tej prestiżowej uczelni już zresztą zdążyli zajrzeć do nas z rewizytą.

Moskwa to miejsce intrygujące, ale też obciążone przeróżnymi mitami. Przekonaliśmy się o tym odwiedzając przez te dwa letnie tygodnie chyba każdy możliwy zaułek rosyjskiej stolicy. Rozwiewam zatem miejskie legendy Moskwy. Albo potwierdzam chodzące tu i ówdzie słuchy o tym mieście.

1. Czy to prawda, że w Moskwie obowiązują do muzeów dwie różne ceny – dla miejscowych i turystów?

Niestety, tak. Bywa, że bilet dla obcokrajowca jest kilkakrotnie droższy. Jeżeli uczysz się rosyjskiego, oto największa nagroda za twój trud – tak o niego poprosić, by się miejscowa bileterka nie połapała i sprzedała tańszy. Nam się parę razy udało. Sukces w nauce języków obcych miewa swój materialny wymiar.

2. Czy to prawda, że w mauzoleum Lenina nie leży Lenin, tylko jakaś kukła?

Różnie mówią – większość odwiedzających tę największą lodówkę świata utrzymuje, że to jednak oryginał, ale… Faktycznie, wódz rewolucji jakiś taki blady. Sama nie wiem, musicie obejrzeć sami i wyrobić sobie zdanie.

3. Czy to prawda, że „moskiewskie Pałace Kultury”, siedem wież stalinowskiego pseudogotyku, są do siebie tak podobne?

Nie. Każdy z tych pomników komunistycznego gigantyzmu jest inny. Łączy je za to jedna cecha, obecna także w warszawskim Pałacu Kultury. Wszystkie są brzydkie.

4. Czy w Moskwie rzeczywiście można na jeden bilet jeździć do woli największym metrem świata?

Tak. W dodatku niemal każda stacja to osobna galeria sztuki, a bilet na prawie 300 km łącznej długości linii to wydatek zaledwie około 2,50 zł. Moskiewską koleją podziemną podróżuje dziennie 9 mln ludzi – więcej niż metrem w Londynie i Nowym Jorku łącznie. Fanom elegancji i prostoty polecam stację Majakowskaja, miłośnicy baroku nie oderwą wzroku od sklepienia stacji Komsomolskaja.

5. Czy to prawda, że w Moskwie jest tanio?

Nie. Żywność można tu kupić w cenach podobnych lub nieco wyższych niż w Polsce, ale poza tym za wszystko płaci się drożej. Koszty hoteli koszmarne, ale to jeszcze nic w porównaniu z czynszami i cenami nieruchomości w centrum – są najwyższe w świecie.

6. Czy w Moskwie jest duży ruch?

Mało powiedziane. U nas we Wrocławiu to my o korkach nie wiemy nic. W Moskwie po południu wszystko stoi. Pomimo ośmiopasmówek. I mimo świetnego systemu metra. Trzeba jednak pamiętać, że w Moskwie mieszka kilkanaście milionów ludzi.

7. Czy po przybyciu do Moskwy trzeba się rzeczywiście natychmiast zameldować?

Tak. W hotelu zrobią to za nas (opłata, rzecz jasna, dodatkowa). Przy prywatnych lub służbowych wizytach mogą o meldunek zadbać gospodarze, ale zawsze lepiej wszystkiego osobiście przypilnować, bo po trzech dniach niezgłoszonego pobytu kontrola dokumentów na ulicy może okazać się nieprzyjemna. I kosztowna.

8. Czy to prawda, że w Moskwie jest niebezpiecznie?

Nie. Odrobina rozsądku wystarczy, by cieszyć się miastem bez niepotrzebnych przygód. Unikajmy chodzenia nocą po ewidentnie szemranych okolicach. Na przykład, przez cały dwutygodniowy pobyt naszej grupy w Moskwie nikomu nie stało się nic złego. Centrum jest dobrze oświetlone, a wszędzie sporo umundurowanych stróżów porządku.

9. Czy warto wybrać się na rejs po rzece?

Stanowczo polecam. Moskwa widziana od strony… Moskwy (rzeka jest imienniczką miasta) nabiera całkiem nowych barw. W zgodnej opinii grupy z UE rejs był jednym z najfajniejszych punktów programu.

10. Czy to prawda, że na Arbacie można poczuć ducha starej Moskwy?

Szczerze? Nie. Na tej moskiewskiej Świdnickiej nie można się nawet porządnie skupić na odczuwaniu jej atmosfery, bo co chwilę podchodzi aktywny sprzedawca matrioszek oferujący „wyjątkowo dziś 50% taniej”. Za to polecam Patriarsze Prudy – cudowny, cichy park ze specjalnym literackim podtekstem. Miłośnicy „Mistrza i Małgorzaty” wiedzą, o co chodzi…

Dodaj komentarz