Nagły atak zimy?

Sensacja, jaką wzbudzają różne „anomalie” pogodowe, które mieliśmy okazję zobaczyć w Polsce w październiku skutecznie poprawiają mi nastrój w te szare, jesienne dni. Bo jak tu się nie śmiać z wydarzeń, które wstrząsnęły polską opinią publiczną: Niespodziewany atak zimy (Nowiny Gliwickie), Falstart zimy dla kierowców, drogowców i kolejarzy (GW, pierwsza strona tejże), Atak zimy na Trójmiasto (wiadomosci24.pl).

Robienie sensacji z tego typu wydarzeń jest dla mnie (biorąc na dodatek moją mazurską opinię, że zima zaczyna się w listopadzie i trwa do marca) strasznie komiczne. Zadziwia mnie jak coś, co zdarza się w raczej dosyć przewidywalny, jak na przykład śnieg w październiku (od kiedy sięgam pamięcią zdarzało się to, przynajmniej w moich stronach, dość często) czy nawet mgła, która jest chyba nieodłącznym akcentem polskiej jesiennej aury, może wzbudzać takie emocje wśród dziennikarzy. Czyżby to oznaczało, iż owi dziennikarze tak naprawdę nie mają poważniejszych, czy chociażby w miarę poważnych tematów do opisywania? Czy naprawdę temat nagłego ataku zimy jest na tyle istotny, aby umieszczać go na pierwszej stronie poważnej (wg niektórych) gazety? A może zwyczajnie brak lepszych tematów do opisania? A może jednak pogoda nie jest takim bezpiecznym tematem jak się wydaje?

Dodaj komentarz